Blog
Rozważania Głupca
el.Zorro
el.Zorro Głupcem z Tarota
8 obserwujących 203 notki 122805 odsłon
el.Zorro, 11 stycznia 2017 r.

Nieznany front wojny polsko-polskiej

951 5 0 A A A
Polska stolica smogu w pełnej krasie


Dziś największe zagrożenie dla Polski stanowią

nie Rosjanie, a sami Polacy!

    Druh Antoni Macierewicz, „rzucony na odcinek MON”, zaczyna się zachowywać niczym zakupoholik w galerii handlowej, zaopatrzony w nielimitowany kredyt u lichwiarza.

Masowo kupuje coraz mniej przydatne „zabawki dla wyrośniętych chłopczyków w mundurach”, naiwnie mniemając, że kiedy przyjdzie do prawdziwego starcia z armią Rosji, jego muzealne egzemplarze „nowoczesnej broni” jeśli W OGÓLE ZDOŁAJĄ WYJECHAĆ z garaży lub hangarów, o dotarciu na rubież bojową nawet nie wspominając.

Zważywszy od kogo te paści uzbrojeniopodobne kupuje, czyli od bohatera wielu ager korupcyjnych najcięższego kalibru, koncernu Lockheed-Martin, można domniemywać, że wprowadzone przez druha drużynowego na decyzyjne stanowiska w MON harcerzyki, mają zapewnioną stabilizację materialna na kilka pokoleń naprzód! Wystarczy tylko obliczyć ile wynosi zwyczajowe u Lockheed-Martina 2% prowizji płaconej na wskazane przez osobę dokonująca zakupu konto, aby dowiedzieć się o jakie kwoty i to wolne od podatku, rzecz się rozbija. Jakby kto pytał, w USA korumpowan... (WRÓĆ!) agresywny lobbing jest działaniem legalnym, ba taką „prowizję” można odliczyć od podstawy podatku.

        Ale, jak to mawiał kolega Kierownik z audycji „60 minut na godzinę”, wróćmy do ad rema.

Kiedy dowodzone przez druha Macierewicza i druha Misiewicza jego przybocznego, hufce Wojska Polskiego nie tylko zbroją się i się boją, wzywając na potencjalną odsiecz jankeską brygadę, (ku radości miejscowych dla jej stacjonowania agencji towarzyskich i kobiet sprzedajnych),

Polacy sami siebie atakują orężem i to ni byle jakim, tylko takim, do broni masowego rażenia zaliczanego! Konkretnie do broni segmentu „C”, czyli chemicznej.

To nie żaden ponury żart Zorra, tylko bezdyskusyjny fakt, gdyż podczas spalania WIEKSZOŚCI śmieci w tak zwanych „kopciuchach”, czyli piecach na dowolny opał, uwalniany jest dokładnie BŚT, (bojowy środek trujący) o wojskowej nazwie FOZGEN, a jak ktoś „poprawi” starymi oponami, to emituje inny zabójczy BŚT, o nazwie IPERYT.

Co prawda dawka z domorosłej bomby chemicznej nie jest śmiertelna, ale zwłaszcza fosgen metodycznie wdychany w nawet niewielkim stężeniu potrafi dawać objawy zatrucia nawet po kilku dniach!

Co gorsza, 90% polskich lekarzy pierwszego kontaktu, i 99% polskich ratowników medycznych, z powodu zaniechania wojskowego szkolenia lekarzy, NIE POTRAFI rozpoznać objawów zatrucia fosgenem lub iperytem i tym samym tak kontuzjowany pacjent, może nawet latami obijać się po poczekalniach gabinetów specjalistycznych, często zamiast leczony, tylko podtruwany nietrafionymi terapiami farmakologicznymi!

Skąd zatem ta inwazja „kopciuchów” na rydzykobojne obszary Rzeczpospolitej Patologicznej?

Najprościej byłoby winę zrzucić na genseka Kaczyńskiego i jego dyspozycyjnych prezydenta i premiera, którzy chcąc ratować bankrutujące kopalnie, skutecznie dewastowali nieprzemyślanymi działaniami „pod górniczą publikę” proces rugowania trucicieli z przestrzeni publicznej.

Ale o wiele więcej „brudu za uszami” ma ekipa Donalda Tuska, a także wcześniejsze rządy Jarosława Kaczyńskiego.

Oczywiście wszyscy się bali gniewu górniczej braci, ale tak naprawdę, to pod szyldem ratowania kopalń, świadomie zbudowano system pozwalający na niekontrolowany import energetycznego syfu, którego nawet w Chinach nikt nie spala, mając na uwadze toksyczne spaliny.

A miało być tak pięknie!

Unia od połowy lat 90 XX wieku pompowała w Polskę MILIARDY euro, mające w założeniu przywrócić w Polsce choćby zbliżone do unijnych standardy ekologiczne.

Niestety, około 2/3 tych kapitałów przejął rodzimy mafijny układ polityczno-bankowy, który pozwalał wręcz marnotrawić te środki na utrzymanie licznych, okołobudżetowych agend, które za niebotyczne gratyfikacje płodziły ekspertyzy, które z wymagał bank, wytypowany do dystrybucji unijnego wsparcia. I ta patologia trwa do dziś!

Pierwotny projekt zakładał, że węgiel będzie paliwem TYLKO dla wysokosprawnej energetyki, oraz w niewielkich i oddalonych osadach, do których transport innych mediów byłby zbyt utrudniony i kosztowny.

Indywidualne kotłownie miały przejść na opalanie gazem, którego pewne dostawy do połowy XXI wieku gwarantowała Rosja, co ważne w niewygórowanych cenach! O około 50% niższych od gazu skandynawskiego.

Warunek był tylko jeden: Polska nie mogła eksportować nadwyżek.

Niestety, potem nastały rządy guru Balcerowicza, a gdziekolwiek pojawia się guru Balcerowicz, tam momentalnie następuje drożyzna! Nie inaczej stało się za rządów AWS. Ogrzewanie gazem stało się luksusem, gdyż koszt pełnego ogrzania 100 metrowego domu sięga dziś ponad 5`000 złotych miesięcznie. A, że Polak to zaradne licho, pojawiła się alternatywa dla drogiego ogrzewania gazem, lub wysokogatunkowym węglem. Tą alternatywą były kotły przystosowane do spalania wszelkiego dostępnego paliwa, które szybko zyskały sobie przydomek „kopciuchów”, bo to, że spalały praktycznie wszystko co się pali, nie oznaczały wcale spalania optymalnego, a wszystko co się spala częściowo, niemiłosiernie zanieczyszcza okolicę. Niem mniej ogrzewanie „kopciuchem” daje nawet kilka tysięcy złotych oszczędności na sezonie grzewczym, a im zima ostrzejsza, tym większe!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo